- Owszem, była pijana. W szpitalu stwierdzili, że we krwi miała dwa

Quincy.
a nawet – niestety – we wspomnianych celach braci. Sądząc z leniwego kroku, szwendał się
Zaskrzypiało krzesło. Siedzący odwrócił się gwałtownie. Twarzy pod światło nie było
– Mamo! – krzyknęła Becky.
Złapała się na tym, że wraca myślami do ubiegłej nocy. Nagłe przebudzenie. Wysoki,
łapczywe.
Kolejność dalszych czynności śledczych nasuwała się następująca: przyjąć zeznania
Kiedy na górze (czyli, jak należało się domyślać, na pokładzie) rozległy się kroki, pani
Mnisi raz-dwa otoczyli łańcuchami pogorzelisko i odsunęli tłum, do czego nie musieli
lepszą bluzę. Dopiero potem stwierdziła, że jest poplamiona w kilku miejscach. Błyszczące
– Tak. Pan w niego wierzy?
gościom, by się wypowiedzieli. Zresztą Berdyczowski i Pelagia, zdaje się, z zakłopotania nie
– Jak to gdzie? Tam! Pod szklanym niebem, pośród rajskich krzewów. – I pokazał ręką
pomyliłem. Tak niezręcznie się czuję. Proszę się nie gniewać...

Miała czterdzieści siedem lat i już nie wiedziała, kim jest. Miała czterdzieści

pistolet łatwiej ukryć w szkolnym plecaku.
fiakra i kazała co tchu gnać na przystań, do odjazdu parowca pozostawało mniej niż pół
ręki. Czuła jak narasta w niej wściekłość. – Cholera jasna. Nigdy mi tego nie rób! Nie na

córki.

Jej wóz trzasnął w słup telefoniczny z prędkością sześćdziesięciu kilometrów na godzinę, a
- Nie jesteś winna tego, co się stało - powiedział Tristan.
– To wszystko. Z tobą skończyliśmy. – Wykonała rękami żartobliwy gest, jakby chciała

A jeśli ma koszmary? Jeśli nie odżywiają go tam dobrze? A może nie dostał porządnej

grupę rodziców biegnących z obłędem w oczach przez parking. Zapłakane dzieci miotały się
ich otwierać, a potem śpieszyć się z wprowadzeniem kodu zabezpieczającego.
rację co do Danny’ego, i czuła się przygnębiona, że wiedzą tak niewiele.